"Joachim" - Grażyna Hanaf

 

     Powieść "Joachim" Grażyny Hanaf to pierwsza tego typu książka, po jaką sięgnęłam.  Pisząc typ mam na myśli tematykę, jaka została poruszona w tej historii.

 

 

 

        Joachim to siedemnastoletni chłopiec, niezbyt lubiany wśród rówieśników w szkole. A dlaczego nie zyskał sympatii kolegów? Odważył się przyznać przed wszystkimi, że jest gejem. Ba, obwieszczał to każdemu, kogo spotkał - w sklepie, na ulicy, sąsiadom. Od swojego "coming out`u" Joachim ma coraz więcej problemów i rozterek. Na domiar złego rodzice postanawiają jechać na wycieczkę do Hiszpanii bez niego. Chłopiec ma w tym czasie zamieszkać w Bolesławcu - małej miejscowości pod Wrocławiem, gdzie będzie opiekować się nim przyjaciółka mamy, Mira. Joachim czuje się rozgoryczony i negatywnie nastawiony do świata. Zdecydowanie wolałby jechać z rodzicami do Hiszpanii niż do jakiejś dziury zabitej dechami.

 

 

 

      Miejscowość, w której Joachim ma spędzić całe wakacje z początku nie wzbudza w nim pozytywnych uczuć. Na miejscu poznaje dość oryginalnych współlokatorów Miry. Teodor - czterdziestoletni kawaler piastujący stanowisko urzędnika, Diana - lesbijka, która zajmuje się dziennikarstwem i pisze felietony. A Mira to samotna matka wychowująca kilkuletnią córeczkę. Do tego grona dołącza Joachim - gej. Chłopiec jest nastawiony na nudne wakacje. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy jak bardzo się myli. To będą najlepsze lato w jego życiu.

 

 

 

       Nie spodziewałam się, że powieść Grażyny Hanaf tak mnie wciągnie. Naprawdę. Historia Joachima osadzona w polskim mieście nadaje jej jeszcze większej autentyczności. Z ciekawości "wyguglałam" tę miejscowość i wszystkie informacje zawarte w książce to prawda! Byłam po raz kolejny zaskoczona, bo sądziłam, że autorka trochę ubarwiła historię tego miasta. Aż nabrałam ochoty odwiedzić je :-)

 

 

 

       Bohaterowie "Joachima"  są bardzo oryginalni i ekscentryczni. Bardzo polubiłam Mirę i Teodora. Natomiast sąsiadka babcia Róża... cóż, dla mnie to wzorzec typowego "mohera". Mam nadzieję, że nikogo tym określeniem nie obrażę. Po prostu ta kobieta jest bardziej wredna niż ... wszystkie teściowe razem wzięte ;-). Postać Joachima z początku wzbudzała we mnie niechęć. Te jego afiszowanie się ze swoją orientacją seksualną lekko wkurzało. Rozumiem, że warto informować o tym najbliższych, ale obwieszczanie to każdej spotkanej osobie i pukanie do obcych to już za wiele. Nie sądzę, żeby przypadkowych osób interesowała orientacja seksualna jakiegoś nieznajomego chłopca.

 

 

 

        Grażyna Hanaf porusza w swej powieści sprawy, które są dość drażliwe we współczesnym świecie. Temat homoseksualizmu i gwałtu nadal budzi kontrowersje. Bardzo dobrze, że ktoś nie boi się pisać o tym i zwraca uwagę, na tak ważne kwestie. Autorka podkreśla także na fakt, jak trudne jest odnalezienie swojego miejsca w świecie, odkrywanie własnej osobowości i przyznania się do swojej odmienności. A to może czasem wiązać się z wykluczeniem z grupy. Podziwiam Joachima za konsekwencję i odwagę przyznania się do homoseksualizmu. I.. chciałabym mieć takiego przyjaciela.

 

 

 

     Po książkę "Joachim" naprawdę warto sięgnąć. Tematy poruszane w powieści są dość drażliwe, ale bardzo współczesne i warto o nich mówić. Realizm historii Joachima może sprawić, że młodzi ludzie, którzy traktują swoją odmienność seksualną jako coś złego mogą zmienić zdanie.

 

Polecam!

 

Źródło materiału: http://ivka86.blogspot.com/2013/08/joachim-grazyna-hanaf.html